środa, 22 kwietnia 2020



23 KWIETNIA 2020 - ŚWIATOWY DZIEŃ KSIĄŻKI
Zapraszam do małej powtórki ze znajomości lektur. Spróbujcie odgadnąć z jakich lektur pochodzą prezentowane cytaty. Odpowiedzi możecie przesyłać na moją pocztę w Librusie. Odpowiedzi zamieszczę na stronie za kilka dni:)
 
Cytat nr 1:

" Domek mały, chata skąpa:
Polska, swoi, własne łzy,
Własne trwogi, zbrodnie, sny,
Własne brudy, podłość, kłam,
Znam, za nadto dobrze znam." 

Cytat nr 2:

"Tylko Ty Hance tego nie mów. Daj słowo.
Oto... Hanka ma na wsi narzeczonego.
Tak, tak. Ale się nie martw. Ona go nie kocha...
Ja znalazłam korespondentkę od niego do Hanki.
Tam było ślicznie napisane: "Panno Haniu, Szanowna Pani!
- Gołębiem ślę tę kartkę pod nóżki panny i pytam,
czemu pisanie od niej takie rzadkie... Tak było!"

Cytat nr 3:

„Do hotelowej restauracji przychodzi bardzo interesującą rodzina. Ojciec jest wysokim, chudym mężczyzną ubranym na czarno w sztywnym kołnierzyku. Środek czaszki ma łysy, a z prawej i z lewej strony dwie kępki siwych włosów… Zjawia się zawsze pierwszy w drzwiach restauracji, odsuwa się na bok, przepuszcza swoją żonę drobną jak czarna mysz, po czym wchodzi sam, a tuż za nim chłopczyk i dziewczynka, ubrani jak tresowane psy.”

Cytat nr 4:

„Gleba zewnętrzna zsunęła się w przepaść wraz z murawą, krzewami i utworzyła dół głębokości dwudziestu metrów. 
W miejscu rozdarcia widać było pręgi piachu siwe i jasnożółte. Naokół stały karłowate, nędzne sosny. Jedna z nich rosła na samym brzegu zawaliska. Oberwana ziemia ściągnęła w głębię prawy jej korzeń, a lewy został na twardym gruncie.”

Cytat nr 5:

„ We wtorek zbudziłem się o tej porze bezdusznej i nikłej, kiedy właściwie noc się już kończy, a świt nie zdążył jeszcze zacząć się na dobre. Zbudzony nagle, chciałem pędzić taksówką na dworzec, zdawało mi się bowiem, że wyjeżdżam – dopiero w następnej minucie z biedą rozeznałem, że pociąg dla mnie na dworcu nie stoi, nie wybiła żadna godzina.”

Cytat nr 6:

„ Choć ta panna do pańskiej familii należała, ale ja też od niewolników rodu swego nie wiodłem, a choć ubogi, żonie 
i dzieciom kawałek chleba dać mogłem, nie gorszy może od tego, który w te czasy niektórzy panowie jadać zaczynali, a może i spokojniejszy, pewniejszy. Do tego, choć z pańskiej familii ona pochodziła, niewielka z niej była pani... niewielka! Cudze suknie na grzbiecie nosiła wszystkiego od łaski krewnych wyglądając. Czemuż by jej, zdaje się, własnego domu, choć niskiego, i własnej woli przy mężu kochanym i kochającym nie chcieć?..."


Cytat nr 7:

"Na głowie ma kraśny wianek,
W ręku zielony badylek,
A przed nią bieży baranek,
A nad nią leci motylek"

Cytat nr 8:

„Wiesz, dlaczego dzwon głośny?
Bo wewnątrz jest próżny.”

Cytat nr 9:


"...Ze smutkiem od kilku lat uważam, że na świecie jest coraz mniej dobrych subiektów i rozumnych polityków, bo wszyscy stosują się do mody. Skromny subiekt co kwartał ubiera się w spodnie nowego fasonu, w coraz dziwniejszy kapelusz i coraz inaczej wkładany kołnierzyk. Podobnież dzisiejsi politycy co kwartał zmieniają wiarę: onegdaj wierzyli w Bismarcka, wczoraj w Gambettę, a dziś w Beaconsfielda, który niedawno był Żydkiem."

Cytat nr 10:


"Kiedy zachodziło właśnie gorące wiosenne słońce, na Patriarszych Prudach zjawiło się dwu obywateli. Pierwszy z nich, mniej więcej czterdziestoletni, ubrany w szary letni garnitur, był niziutki, ciemnowłosy, zażywny, łysawy, swój zupełnie przyzwoity kapelusz zgniótł wpół i niósł w ręku: jego starannie wygoloną twarz zdobiły nadnaturalnie duże okulary w czarnej rogowej oprawie. Drugi, rudawy, barczysty, kudłaty młody człowiek w zsuniętej na ciemię kraciastej cyklistówce i kraciastej koszuli, szedł w wymiętych białych spodniach i czarnych płóciennych pantoflach."

Cytat nr 11:


"W lipcu ojciec mój wyjeżdżał do wód i zostawiał mnie z matką i starszym bratem na pastwę białych od żaru i oszołamiających dni letnich. Wertowaliśmy, odurzeni światłem, w tej wielkiej księdze wakacji, której wszystkie karty pałały do blasku i miały na dnie słodki od omdlenia miąższ złotych gruszek."

Cytat nr 12:


"- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
- Na wieki wieków, moja Agato, a dokąd to wędrujecie, co?
- We świat, do ludzi, dobrodzieju kochany - w tyli świat!...
- zakreśliła kijaszkiem łuk od wschodu do zachodu.
Ksiądz spojrzał bezwiednie w tę dal i rychło przywarł oczy, bo nad zachodem wisiało oślepiające słońce; potem spytał ciszej, lękliwiej jakby...
- Wypędzili was Kłębowie, co? A może to ino niezgoda?... może..."







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz